niedziela, 9 listopada 2014

Kilka słów wyjaśnień

Nie pisałam tu od tak dawna. Zastanawiam się, kiedy i czy w ogóle wrócę do pisania. Miałam tak wiele do powiedzenia. Kilka notek mam wciąż nieukończonych, między innymi o popularnych fryzurach wśród tajwańskich nastolatków i o dziadkach Japończykach. To pewnie lenistwo, nie powiem, że nie, ale też faktem jest, że pisanie o sprawach z mojego "drugiego życia" jest dosyć bolesne. Za każdym razem, jak otwieram bloga, serce mi zamiera, bo opuściłam Tajwan i trochę to tak, jakbym opuściła dom.

Przepraszam moich czytelników za taki kawał czasu, kiedy się po prostu nie odzywałam. Na chwilę obecną jestem zmuszona zawiesić bloga; powrót do polskiej rzeczywistości chyba nie wychodzi mi na dobre. Przyznam, że ostatnio borykam się z hipochondrią, może nawet lekką depresją, jako że przechodzę przez pewien skomplikowany proces, który osobiście nazywam szokiem kulturowym spowodowanym powrotem do ojczyzny.

Nie chcę jednak mówić, że to koniec! Bloga kiedyś reaktywuję, jestem tego pewna, jednak na chwilę obecną muszę się skupić na sobie i swoim polskim życiu, a nie życiu tajwańskim.

Dziękuję za to, że byliście i jesteście ze mną.
Aleksandra

10 komentarzy:

  1. Wspomniałaś coś o problemach z trzecią rodziną, o co chodziło? Dlaczego zmieniałaś rodziny? Czy inni wymieńcy np. Naoki mieli fajne host rodziny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia host rodzina chyba nie bardzo chciała mnie w rzeczywistości hościć. W ich domu panowały dziwne zasady i nigdy nie czułam się jak członek ich rodziny. Kłamali Rotarianom na mój temat (np. że wychodząc z domu, nie mówię, gdzie idę) i niemal wyleciałam z wymiany przez problemy z nimi. Na szczęście rodzinę udało mi się po czasie na żądanie zmienić i problemy znikły.

      Naoki raczej problemów z rodzinami nie miał, czasem narzekał tylko, że mu się nudzi, bo hości długo pracują i często jest sam w domu itd. Bywało, że mu zazdrościłam, bo w końcu pochodzi z Wielkiej-i-Cudownej-Japonii i we wszystkich host rodzinach traktowali go bardzo dobrze.

      Jak mnie natchnie wena, to zamieszczę notkę o tym, gdy mieszkałam u dziadków w trakcie Chińskiego Nowego Roku. Ale pewnie trochę minie czasu do tego momentu.

      Usuń
  2. Przeczytałam twojego całego bloga! I jestem zachwycona! Sama chciałabym pojechać na wymianę do Tajwanu. I to twój blog mnie do tego zachęcił. Zawsze jak myślałam o wymianie to ograniczałam się jedynie do USA i UK. I naprawdę szczerze ci dziękuję za napisanie tego bloga i przybliżenie mi ich kultury. Mam nadzieje że kiedyś przeżyje to samo co ty ale jednak najbardziej się boję tego że będę miała wielkie trudności z nauką języka :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dzięki mojemu blogowi zainteresowałaś się Azją :) Polecam z całego serca wyjazdy na wschód, sama wracam tam w przyszłym roku, więc pewnie reaktywuję bloga. Językiem się nie przejmuj. Jest wymagający (wiadomo, znaki), ale stosunkowo prosty :)

      Pozdrawiam,
      AZ

      Usuń
    2. W sumie to mieszkasz całkiem niedaleko Lublina, jakby co to mogłabym liczyć na korki? XD

      Usuń
    3. Mieszkam w Lublinie właściwie (tu mam szkołę), więc spoko XD

      Usuń
    4. Wracasz do Azji? Koniecznie coś nam o tym napisz! ;)

      Usuń
    5. Miało być mieszkam xD sorki za błąd :)

      Usuń
    6. Tak! Jak już będzie wiadomo, co i jak, to o tym na pewno napiszę ;)

      Aleksandra

      Usuń
  3. Właśnie znalazłam Twój blog i naprawdę się cieszę, że tu zajrzałam! Zaraz zabieram się do czytania.Fajnie, że Tajwan Ci się spodobał. Mam nadzieję, że wrócisz do pisania! Pozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń