poniedziałek, 9 września 2013

Destination: Kaohsiung

W sobotę miała mnie czekać wycieczka mojego życia. Zwiedzanie Kaohsiung wydawało się być przewspaniałym pomysłem, czymś, co zapamiętam na długo, z mnóstwem przeżyć i pięknych wspomnień. Pewnie myślicie sobie, że do hostów wróciłam szczęśliwa i pełna życia z masą niezapomnianych historii do opowiadania~

Wycieczka była dwudniowa. Niestety, samo dotarcie do Kaohsiung zajęło nam jakieś 8 godzin, więc to nie do końca tak, że dużo tego dnia zobaczyliśmy. W autokarze usiadłam razem z Augustą, poznaną już koleżanką z Danii.







Horse is gonna rule the world.




Po feralnych 8 godzinach wysadzili nas brutalnie u progu jakiegoś pałacu. Nudziłam się niemiłosiernie, więc jak zwykle zaczęłam się rozglądać za towarzystwem. Moją ofiarą padła tym razem dziewczyna w krótkich brązowych włosach, Carina, z Teksasu. Po raz kolejny otrzymałam szansę sprawdzenia się w angielskim! No to stałyśmy tak i gadałyśmy od rzeczy, do czasu aż Car zauważyła samotnie spacerującego Naokiego.

- O, Azjata. To wymieniec?
- Nom, Naoki, z Japonii.
- Z Japonii? < 3 Idziemy!

Tak, Carina okazała się mieć słabość do Japończyków (czyli świetnie do siebie pasowałyśmy). Jej upór i niepohamowana pewność siebie doprowadziły do tego, że w przeciągu jednej krótkiej chwili zamieniliśmy się w trzech muszkieterów (pomińmy to, że Nao i tak nie rozumie 70 procent tego, co ona do niego mówi). Po czasie dołączyła do nas Anakayla, również Amerykanka. Nasza integracja osiągnęła punkt kulminacyjny po 20 minutach znajomości, kiedy to wspólnie postanowiliśmy założyć cudowną rodzinkę. I tak Carina to kochająca mamuśka, Nao - trochę nieogarnięty tatuś, Ana została rozpieszczoną córeczką rodziców, za to mi przypadła rola "ulubionego maleństwa" (tu proszę Was, żebyście mi tego do końca życia nie wypominali).





















Zwiedzanie pałacu nie było, rzecz jasna, naszym jedynym zajęciem. Rotarianie wpadli na genialny pomysł zabrania nas do lokalnego night marketu (lać na to, że tylko na pół godziny). No to wesoła rodzinka zebrała się w kupie i ruszyła na zakupy!















Mangowcy poznają już pewnie pochodzenie tego kapelusza ; ]

Następnego dnia czekał nas drugi orientation meet. Jak się domyślacie, był taaak pasjonująco ciekawy, że postanowiliśmy integrować się dalej z mamą, tatą i siostrą.




Naoki zmienia tożsamość!



Coś się zaczyna dziać - lion dance.

Baj de łej, zaraz po meecie Rotarianie spakowali manatki, wrzucili nas z powrotem do autokaru i za destynację końcową ogłosili Taipei City. No sorry, to fajne nie było, poza tym durnym pałacem nie zobaczyliśmy właściwie nic~ Pocieszać się mogę jedynie super czasem spędzonym z innymi wymieńcami.





Nie dajcie się zwieźć tym neonowym kolorkom, ta gra jest dużo trudniejsza, niż się wydaje!

Wycieczka, wycieczka i po wycieczce~ Szkoda, że to wszystko trwało tak krótko.

O, jeszcze jedną rzecz chcę powiedzieć. Oczywiście przydzielili nas już do odpowiednich grup w szkole językowej, chyba nikogo nie zaskoczy informacja, że trafiłam do najsłabszej~ Będę się uczyć razem z Cariną. No ale weźcie, to nie fair, taki Nao nic nie umie po mandaryńsku, a walnęli go do zaawansowanych tylko z racji tego, że tysiąc lat temu Japończycy ukradli pismo Chińczykom~ Grumpy Alex is grumpy.

Zai jian!

3 komentarze:

  1. Przepraszam, że ostatnio nie komentowałam, ale czytam regularnie - nie zawsze mam jednak czas wrzucić swój komentarz.
    Ogółem to strasznie fajnie, że piszesz tak regularnie i wrzucasz tak dużo zdjęć! Będziesz miała potem z tego wyjazdu świetną pamiątkę ; >
    Ogółem co do ostatniego akapitu: rozumiem, że wolałabyś być w lepszej grupie? Przyznam szczerze, że mam tak samo jak Ty - wychodzę z założenia, że chcę wycisnąć z wszystkiego jak najwięcej dlatego też mogę nawet coś nadrobić, byle by odnieść jak najwięcej korzyści i też bym pewnie na Twoim miejscu wolałaby być w grupie wyżej. Mam teraz taką sytuację w szkole - może niezbyt porównywalną do Twojej, ale zawsze jakieś porównanie jest: zostałam przydzielona do grupy z rozszerzonym niemieckim i mam dodatkowe przedmioty z niemieckiego typu: "Niemiecki specjalistyczny" itp. I ogółem tam jest tak wysoki poziom... Dziś mieliśmy na lekcji dyskusję, oczywiście po niemiecku zatytuowaną: "Sprzedawca sprzedaje produkty, względnie towary" i omawialiśmy sobie różnice pomiędzy słowami, które ludzie mają za synonimy, a one wcale nimi nie są ; ) I tym sposobem dyskutowaliśmy czym się różni taki produkt od towaru itd. ; ) Ogółem to słabo tam ogarniam, ale wolę być w takiej grupie i coś z niej wynieść, niż przenieść się do początkującej, gdzie zaczynają się uczyć znów od "Mam na imię Ade i mam 16 lat" ; )
    Ogółem to mam do Ciebie pytanie, bo dzwoniłam do Rotary podpytać o wymianę 2014/2015 i pani z mojego dystryktu powiedziała mi, że mam się z nią umówić dopiero koniec października/początek listopada. Ogółem tak trochę dziwne mi się to wydaje, bo przecież składanie wstępnych zgłoszeń jest właśnie do 10.11. Mogłabym się spytać, kiedy Ty składałaś swoje wstępne zgłoszenie i czy data zgłoszenia tego ma znaczenie? W sensie czy jest różnica, czy złożę je na początku października czy na początku listopada?
    Całuję,
    Ade.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ade,

    Co do grup. Nie ma pomiedzy nimi zbyt wielkiej roznicy, bo ludzie z tej najlepszej mowia, ze przerabiaja dokladnie to samo, co my. Tym bardziej mnie to dziwi. No ale dobra, ja tam sie nie znam~

    Odpowiadajac na Twoje pytanie - wszystko zalezy od tego, do jakiego kraju chcesz wyjechac. Tajwan nie jest zbyt popularnym kierunkiem, wiec bez problemu mnie wzieli, chociaz rozmowe przeprowadzilam dopiero na przelomie pazdziernika i listopada. Jesli myslisz np. o takich Stanach, to sadze, ze jest to odrobinke przypozno. Znaczy sie nic nie jest stracone, ale juz nie masz gwarancji, ze znajda dla Ciebie miejsce. Dlatego szczerze rekomenduje zajac sie wszystkim jak najszybciej, chocby dla swietego spokoju.

    Pozdrawiam,
    Aleksandra Ziemniewska

    OdpowiedzUsuń
  3. A ten pałac to nie był czasem w Tainan, a nie w Kaohsiung?

    OdpowiedzUsuń