wtorek, 4 czerwca 2013

Pierwsza host rodzina i szkoła

Nin hao (Dzień dobry)

Dzisiejszy post będzie poświęcony szkole oraz pierwszej rodzinie, u której będę mieszkać. Nie ukrywam, że długo wyczekiwałam jakiejkolwiek informacji i kiedy w końcu przyszła do mnie wiadomość z samego Tajwanu, byłam przeszczęśliwa.

No ale do rzeczy.

Otrzymałam bardzo uprzejmego mejla od niejakich Huntera i Reiny, moich przyszłych host rodziców. Już same ich imiona mocno mnie zaskoczyły - nie brzmią ani trochę azjatycko~ No ale ale. Szybko się okazało, że w rzeczywistości nazywają się Ming-Yeh i Ying-Ling. Po prostu chińskie imiona i nazwiska są tak skomplikowane i trudne do zapamiętania (o pisowni nie wspominając), że ich posiadacze mają w zwyczaju przyjmować angielskie kryptonimy, co by choć trochę ułatwić sobie życie. No i w sumie sporo racji w tym jest, bo stanowczo o wiele łatwiej zapamiętać Hunter i Reina niż Ming-Yeh i Ying-Ling. Mama ma 48 lat, tata 50, ale nie przeszkadza im to o dziwo w biegłej znajomości języka angielskiego. Pracują w doradztwie biznesowym i usługach szkoleniowych.

Być może wydać by się to mogło głupie, ale bardzo się cieszę, że będę miała siostrę! Jestem jedynaczką i zawsze marzyłam o rodzeństwie, oczywiście całe życie prosiłam o nie rodziców, lecz za każdym razem słyszałam "już mamy jednego potwora, na razie nam wystarczy" :P Ashley ma 12 lat i uczy się gry na pianinie. Super, już będziemy miały o czym rozmawiać *chodziłam 6 lat do szkoły muzycznej* BTW, będę substytucją Claire, starszej siostry Ashley, która wyjeżdża na wymianę do Niemiec.

No to teraz pochwalę się fotkami.



Oto moja wesoła rodzinka. To tylko moje subiektywne zdanie, ale Reina naprawdę świetnie się trzyma jak na prawie 50 lat!


Mieszkanie znajduje się w samym sercu Tajpej - oto widok z zewnątrz. Całkiem ładnie.


Salon. Jak widzicie, niewiele się różni od naszych europejskich.


Moja sypialnia. Skromna, ale jak już kupię pamiątki i nowe ciuchy, to pewnie zabraknie miejsca hahaha.


To wszystko o rodzinie. Co do szkoły, jak wspomniałam w poprzednim poście, będę uczęszczać do Municipal Zhong-Zheng Senior High School w Tajpej. Jest to jedna z najlepszych szkół w kraju, chodzi do niej około 3000 uczniów i specjalizuje się w kształceniu w kierunkach artystycznych takich jak taniec, śpiew czy malarstwo. Lekcje zaczynają się o 7:30 (!) i kończą o 16:00 (!), do tego dochodzą zajęcia dodatkowe, przy czym każdego dnia uczniowie zostają jeszcze godzinę po lekcjach, żeby posprzątać w szkole (!!!). Jak w każdej chińskiej placówce, w Zhong-Zheng obowiązują mundurki szkolne (nie wiem, czy się cieszyć, czy bać~). Hunter i Reina twierdzą, że nauczyciele będą mi na początku dawać taryfę ulgową, bo nie znam języka itd. Najważniejsze jest to, żebym się zintegrowała z tubylcami i szybko załapała podstawy mandaryńskiego. Pomóc mi ma w tym tamtejszy dystrykt YEO, między innymi poprzez zafundowanie kursu tegoż języka. Oczywiście chińskiego mandaryńskiego zaczęłam już uczyć się na własną rękę. Chcę umieć chociaż się przywitać i zapytać o godzinę, jak tam pojadę.

Jako że jestem osobą spragnioną wiedzy, postanowiłam odwiedzić stronę szkoły:  http://www.ccsh.tp.edu.tw/front/bin/home.phtml Jak widzicie, jest ona w całości w języku chińskim i nawet Google Translator nie może sobie z nią poradzić. No trudno. Może za rok będę już w stanie przeczytać choć kawałek w języku oryginalnym.

Na szczęście Ketisha (Australijka, o której powiedziałam w pierwszym poście) była tak miła, że przesłała mi kilka zdjęć ze szkoły (siedzi w Tajpeju od roku, jest na wymianie dwuletniej). Myślę, że się nie obrazi, jeśli je tutaj wstawię.





No kurczę, ja już chcę tam być~ Jeśli nic się nie zmieni, to do wylotu zostało mi około 66 dni. Tak, oszalałam do tego stopnia, że odliczam dni~ Ale jak tak sobie czytam inne blogi, to chyba nie różnię się za bardzo w tej kwestii od reszty wymieńców.


Na razie kończę, do napisania wkrótce.
Zai jian! (Do zobaczenia!)

1 komentarz:

  1. Przez przypadek wpadłam na Twojego bloga i na pewno będę go śledzić ;) Rodzinka wygląda przesympatycznie!
    W tym roku wyjeżdżam do USA, więc jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie: bumblebeestreet.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń